Kamczadałowie
i ich życie
Salon Kosmetyczny Łódź "Lili"
Partnerzy naszej strony:
Witamy na naszej stronie
Sposób na wydobycie się z nieszczęścia
Sposób na wydobycie się z nieszczęścia
Gdy już nie miałem żadnej nadziei uwolnienia i powrotu do mojej ojczyzny, zacząłem myśleć o sposobach wydobycia się z tego nieszczęścia. Gospodarz i strażnik mój, w którego domu mieszkałem, przypuścił mnie do konfidencji swojej, który też był nieszczęśliwym, bo knutowany i posłany z Irkucka do niższej Kamczatki. Był on mieszczaninem, ożenił się z Kamczadalką i miał dozór nad rekwizytami okrętowymi. Po długim czasie, gdy już zupełnie do mnie się przywiązał i wszystkiego się zwierzył, podał mi projekt ucieczki, zaręczając jeszcze ze swojej strony dwóch namówić podobnie zesłanych na zsyłkę. Mieliśmy zabrać trzy furmanki po siedem psów, najwyborniejszych biegusów, a przysposobiwszy żywność udać się zamarzłymi brzegami Oceanu na cypel Azji do narodu Czukczów, leżących przeciw mniemanej Ameryce wschodnio-północnej, kędy Cook przez Sund przesuwał się i dla lodów do odwrotu przymuszony został. Zamiarem naszym było przebywać tam czas nie jakiś, dopóki by z przypadku nie przybył jaki okręt wojażujący, do którego punktu niegdyś okręty angielskie i hiszpańskie zawijały. Długo nad tym rozmyślając, sprowadził mój gospodarz jednego z majtków, który będąc porwany od Czukczów, kilka lat w ich kraju mieszkał. Ten niby dla zabawy mojej opisywał mi ich sposób życia, igrzyska i różne obrządki. Przez cały czas swego pobytu pasł u nich jelenie a dla rozweselenia oddali mu ku pomocy wzgardzoną żonę, których mają po kilka. To ich przyjęcie najwięcej mnie zastanawiało i wstrzymywało od projektów, gdyż podobnemu losowi musiałbym ulec, nim bym się doczekał przypadkowego okrętu. Jednakowoż przed wykonaniem naszych zamysłów, nastąpiło moje uwolnienie.